poniedziałek, 20 października 2014

Finansowy survival

Trzymanie pieniędzy w skarpecie raczej nie uczyni z nas bogaczy, no chyba że wrzucimy je do kapelusza biedaka, który wysiaduje przed naszym domem. Oczywiście musiałaby się okazać, iż ów wspomniany biedak to ekstrawagancki multimilioner, który badał naturę ludzkiej litości, a my wzruszyliśmy go na tyle, iż postanowił nas wynagrodzić przekazując w darowiźnie tysiąckrotność sumy uprzedni wrzuconej przez nasz do jego kapelusza. Zdarzenie chyba jeszcze mniej możliwe do zaistnienia, aniżeli wygrana w totka. Cóż cuda się zdarzają, ponoć dobro popłaca czy zgodnie z szaloną teorią równowagi we wszechświecie, wraca do nas ze zdwojoną siłą. W dobie kapitalizmu oraz przesłankach czynienia atrakcyjna (przekonanie, że powróci wydaje się chyba samolubne lub poniżej nieczyste) nie możemy zbytnio na niego liczyć. Oczywiście nie każemy być wam okrutnikami, ale ostrzegamy, iż takie myślenie w praktyce pomnażania majątku raczej się nie sprawdza, a przynajmniej może być mało prawdopodobne.


Firmy, spółki, jednostki samorządowe wiedzą skąd brać więcej pieniędzy.Posiadają sporą paletę wyboru źródeł opłacania – od kredytów, pożyczek poprzez emisję własnych papierów wartościowych, skoczywszy na środkach unijnych. Osoby fizyczne, czyli przeważająca część społeczeństwa polskiego tego typu opcji raczej nie ma. My mamy jednak kilka rad, gdzie można poszukać alternatywnych sposobów na poszukiwanie pieniędzy finansowych na inwestycje. Oczywiście ostrzegamy przed nadmiernym ryzkiem inwestycyjnym.Jeśli nie jesteście pewni zyskowności przedsięwzięcia czy ma ono małe szanse powodzenia, korzystniej click nie czytajcie dalszej części tekstu.


Pożyczki/kredyty od firm i instytucji finansowych, tu zwykle warto ostrożność.Powinno się oszacować wysokość przychodów z inwestycji bądź skorelować je z kosztami kredytu i pożyczki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz